REKLAMA

ZAMÓW TERAZ

Przestałem ogrzewać puste pokoje. Oto, co zmieniło się w moje zimowe wieczory.

Przez lata moja zima wyglądała zawsze tak samo.

Po kolacji siadałem w fotelu przed telewizorem i po półgodzinie czułem, jak chłód ogarnia moje ciało.

Grube skarpety, koc na kolanach - a stopy i tak miałem zimne jak lód.

Robiłem więc to, co robi większość z nas: odkręcałem grzejniki na maksimum.

Aż pewnego wieczoru usiadłem z kolejnym rachunkiem w ręku i zacząłem się zastanawiać.

Dzieci dawno się wyprowadziły. Drugi pokój stoi zamknięty, w kuchni ciemno, przedpokój pusty.

Więc jaki jest sens ogrzewać całe mieszkanie, skoro cały wieczór spędzam w jednym fotelu?

Nagle dotarło do mnie, że latami płaciłem za ciepło, z którego nikt nie korzystał.

Postanowiłem więc znaleźć coś, co ogrzeje tylko to miejsce, w którym aktualnie jestem.

Tak trafiłem na MiniHeat GO.

Kiedy wyjąłem go z pudełka, przyznam, że się uśmiechnąłem: „I to ma mnie ogrzać?”

MiniHeat GO to mały grzejnik ceramiczny, który wkłada się bezpośrednio do gniazdka.

Bez montażu, bez wiercenia dziur.

Nie ma też kabla, o który można się potknąć - całe urządzenie trzyma się w gniazdku.

Wkłada się go do gniazdka najbliżej miejsca, w którym się siedzi, ustawia temperaturę przyciskami na górze i już po krótkim czasie czuć przyjemne ciepło.

„Dobrze, ale jak coś tak małego ma ogrzać całe mieszkanie?”

Nie ogrzeje. I właśnie w tym rzecz.

MiniHeat GO nie ma zastępować ogrzewania miejskiego, klimatyzacji ani dużego grzejnika.

Jego zadaniem jest utrzymać ciepło w tym pokoju, w którym akurat Pan lub Pani siedzi.

Został stworzony na te wieczory, kiedy przed telewizorem robi się zimno, a ogrzewanie wszystkich pokoi dla jednego fotela nie ma sensu.

Jest malutki - i właśnie dlatego taki praktyczny.

Jest lekki, mieści się nawet w torebce. Bez problemu przenoszę go z pokoju do pokoju – wieczorem do salonu, a przed snem jeszcze na chwilę do sypialni.

A oto co ostatecznie mnie przekonało:

  • Niewielki pobór energii

    Urządzenie zużywa niewiele prądu, a pozwala obniżyć rachunki za ogrzewanie

  • Pilot w zestawie

    zmiana temperatury bez wstawania z fotela

  • Wyświetlacz LED

    pokazuje temperaturę i ustawienia timera w czasie rzeczywistym

  • Termostat i timer

    możliwość ustawienia temperatury od 15 do 32 °C oraz czasu pracy nawet do 12 godzin

Używam go wieczorem w salonie, rano w kuchni przy kawie, w sypialni przed snem - właściwie wszędzie, gdzie zatrzymuję się na dłużej.

Nie będę udawał, że ogrzewanie w ogóle nie chodzi - w największe mrozy nadal je włączam.

Ale już nie odkręcam go na maksimum. Włączam MiniHeat GO obok siebie, a gdy w pokoju robi się wystarczająco ciepło, sam przestaje grzać.

Kobieta owinięta kocem w zimnym pokoju patrzy na rachunek za prąd

Znajomi często pytają: „No i co, warto?”

Odpowiadam, że tak - jeśli wie się, czego się od niego oczekuje.

Jeśli ktoś potrzebuje urządzenia do ogrzania całego domu, MiniHeat GO nie będzie dla niego.

Ale sprawdzi się świetnie, jeśli Pan lub Pani:

  • spędza zimowe wieczory głównie w jednym pokoju
  • marznie przy oglądaniu telewizji albo czytaniu
  • nie chce ogrzewać całego domu tylko dla siebie
  • szuka czegoś małego, prostego i bez plątaniny kabli

Dlatego dla mnie MiniHeat GO nie jest „grzejnikiem do domu”.

Dla mnie to ciepło wokół tego jednego fotela, w którym naprawdę siedzę.

Po co ogrzewać pokoje, do których nikt nie zagląda, skoro każdego wieczoru siedzę w tym samym miejscu?

Jeśli Państwa zimowe wieczory też upływają w jednym pokoju, może warto spróbować tego sposobu.

Obecnie MiniHeat GO można zamówić --- taniej!

ODBIERZ TERAZ --- RABATU →
ODBIERZ TERAZ --- RABATU →